Heej wam :)
Wiem, że pewnie macie mi za złe, że zaniedbałam fanfiction, ale miałam za dużo na głowie, koniec roku w szkole średniej, poprawianie ocen, bo jednak nie uczę się rewelacyjnie... W dodatku brak weny...
Przepraszam was bardzo !
Jeśli chcecie, aby były dalsze części na blogu, to piszcie komentarze, żebym wiedziała, że mam dla kogo pisać :)
Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam, Melaa xx.
sobota, 19 lipca 2014
niedziela, 23 marca 2014
Rozdział 2
Jak tu cicho bez Zayna- pomyślałam siedząc przed telewizorem w salonie. Poszedł do pracy, a ja zostałam skazana na samą siebie. Ale czasami potrzeba człowiekowi w życiu chwili samotności, spokoju. Teraz ją miałam i było mi z tym na prawdę dobrze. Trzymałam w ręce pilot i przerzucałam kanały, gdy usłyszałam dzwonek w moim telefonie. Podeszłam do stolika, na którym znajdował się telefon. Na ekranie pokazał mi się dobrze znany mi numer. Należał do Emily, a treść wiadomości była następująca:
" Cześć Livia :)
Masz ochotę na spotkanie?
Jeśli nie masz nic przeciwko, to wpadnę do Ciebie ;* "
Ucieszyłam się na widok sms'a i od razu wzięłam się za odpisanie:
" Hej Em :D
Wpadaj !
Siedzę sama, Zayn jest w pracy.
Zabierz jakieś piżamki i nocuj u mnie ;** "
Próbując wysłać wiadomość do przyjaciółki nieźle się namęczyłam, ponieważ mój telefon nie należy do najnowszych, swoje lata ma i się często zacina, ale gdy w końcu udało mi się ją wysłać, nie czekałam długo na odpowiedź:
" Świetny pomysł :D
Za pół godziny jestem u Ciebie :)
Wezmę jeszcze jakieś ciuchy. Pobawimy się w pokaz mody tak, jak za dawnych czasów. Co Ty na to? :D "
" Hahaha :D
Jestem jak najbardziej za :) "
Uśmiechnęłam się do ekranu, blokując telefon i wracając na swoje wcześniejsze miejsce. Cieszyłam się, że ktoś ze mną będzie. To moja pierwsza noc w tym domu. Nie jestem przyzwyczajona do spędzania wieczorów w samotności. W domu dziecka zawsze ktoś był. Niekoniecznie w pokoju, ale w budynku. Przyznam się, że trochę się bałam być tu teraz sama, choć nie wiem czemu, ale się bałam.
Albo to pół godziny minęło tak szybko, albo Em była za wcześnie. Podeszłam od razu do drzwi i złapałam za klamkę.
- Emily!- krzyknęłam, rzucając się przyjaciółce na szyję.
- Olivia! Tęskniłam za Tobą- odpowiedziała, dalej mnie tuląc.
- Wejdź do środka, nie stójmy tak.- powiedziałam, po czym zamknęłam drzwi. Emily przyniosła ciastka i żelki.
Weszłyśmy do salonu, gdzie miałam przygotowane kilka filmów, które mogłybyśmy obejrzeć.
- Zostaw sobie rzeczy i chodź ze mną do kuchni, wyłożymy jedzenie na talerzyki- powiedziałam do przyjaciółki, która po moich słowach poszła za mną.
- Ale macie przytulną kuchnie- powiedziała, na co się uśmiechnęłam i dodałam:
- Nie należy ona do zbyt dużych, ale wolę taką, bo mniej sprzątana- powiedziałam po czym zaczęłyśmy się śmiać. Żadna z nas nie przepada za sprzątaniem, ale też nie jesteśmy bałaganiarzami. Jak jest brudno, to posprzątamy.
Wzięłyśmy talerzyki i szklanki z napojami i postawiłyśmy na ławie w salonie. Usiadłyśmy wygodnie na beżowej sofie. Emily wzięła płyty z filmami i zaczęłyśmy je przeglądać.
-Co oglądamy?- Zapytała Em
- Możemy nawet wszystko, jest dopiero 18, mamy na to całą noc- odpowiedziałam
- Co powiesz na "50 pierwszych randek" ?
- To samo miałam zaproponować
Włączyłyśmy film i zaczęłyśmy oglądać, zajadając się różnymi przekąskami.
Gdy film się skończył, postanowiłyśmy porozmawiać.
- I jak Ci się mieszka w nowym miejscu ?- zapytała Emily popijając sok pomarańczowy.
- Jeszcze się nie przyzwyczaiłam, bo nie miałam nawet kiedy, ale jak na razie jest okej. Na pewno lepiej, niż w domu dziecka.
- Nie wątpię.
- Mam zamiar poszukać jakąś pracę. Nie pozwolę na to, żeby Zayn sam nas utrzymywał.
- A chcesz coś konkretnego robić?
- Mi jest wszystko jedno. Chcę po prostu pomóc Zaynowi na tyle, ile będę mogła.
Rozmawiałyśmy na różne tematy, gdy nagle Emily się zerwała na równe nogi.
- Mam pomysł !
- Jaki?- zapytałam, bo nie rozumiałam o co jej chodzi.
- Najlepszy !
- No to wiem, ale co to za pomysł?
- Słuchaj, niedaleko stąd jest organizowana fajna impreza. Tylko to nie jest taka zwykła impreza w klubie. To coś w stylu festynu, coś jak fiesta w Hiszpanii. Może się wybierzemy? Będzie karaoke, różne inne zabawy. Alkohol!!!
- No nie wiem, bo...
- No proszę Cię! Mamy okazję. Zayna nie ma, nie będzie wiedział, gdzie jesteśmy. No Livia! Zgódź się! Jak Ci się nie spodoba, to wrócimy. Obiecuje.
- W sumie, to niezły pomysł.- odpowiedziałam, a Emily z wrażenia skoczyła ma mnie całując mnie i dziękując.
- Chodźmy się jakoś przyszykować !- powiedziała Em
- No ja za bardzo nie mam w co- powiedziałam smutnym głosem
- Mam pomysł
- Jaki znowu pomysł?
- Przecież wzięłam ciuchy na pokaz mody. Może tam coś wybierzemy
- Ty to jesteś genialna.- powiedziałam i pocałowałam ją w prawy policzek. Od razu wzięłyśmy torbę Emily i zaczęłyśmy szukać jakiś ładnych ciuchów.
- Olivia! Już mam coś dla Ciebie!- powiedziała Em, trzymając jakieś ciuchy w ręce.
- Co takiego?- zapytałam zaciekawiona.
- TADA!- Emily trzymała w ręce krótką, obcisłą, czerwoną spódniczkę i czarną bluzkę.
- Kurde, Em, to jest śliczne!- opowiedziałam patrząc na rzeczy, które Em mi przygotowała.
- No wiem, wskakuj w to i idziemy się zabawić!- podała mi ciuchy i poszłam do łazienki się przebrać. Ubrałam się, poprawiłam i wyszłam do salonu zobaczyć jak idzie Emily.
- I jak, może być?- zapytałam
- Boże Olivia! Wyglądasz rewelacyjnie! Ubierz jeszcze te buty- podała mi śliczne, czarne szpilki.
- I jak?- zapytałam
- Teraz Ty wyglądasz lepiej ode mnie- powiedziała, a ja się lekko zawstydziłam.
- Nie przesadzaj. Ty w tej sukience też wyglądasz czadowo.
- No ale nie tak jak Ty, skarbie. Musimy jeszcze zrobić coś z włosami, jakiś makijaż i jesteśmy gotowe. Usiadłam na krześle, na którym Emily kazała mi usiąść. Zaczęła mnie malować. Gdy skończyła, wzięła się za czesanie. Kiedy przeglądnęłam się w lusterku, nie mogłam uwierzyć, że ja to ja! Jeszcze nigdy tak nie wyglądałam.
- Nie mogę się na Ciebie napatrzeć!- Powiedziała mi Emily a ja zaczęłam się śmiać.
- Później będziesz mnie podziwiać, teraz bierz się za siebie- powiedziałam i Em zabrała się za siebie. Po 25 minutach byłyśmy gotowe do wyjścia.
- Kurde, tak dziwnie się czuję. jakbym szła na pokaz mody- powiedziałam
- Co Ty mówisz. Idziemy się pobawić! Mamy wyglądać rewelacyjnie, tak?
- No tak- odpowiedziałam, an co dziewczyna się uśmiechnęła i zadzwoniła po taksówkę. Nie czekałyśmy długo na transport. Wsiadłyśmy, podałyśmy adres i ruszyłyśmy na świetną zabawę. Gdy wyszłyśmy z taksówki, na miejscu było już dużo ludzi. Pierwsze co zrobiłyśmy, to poszłyśmy na kilka drinków. Nie byłyśmy pełnoletnie, ale Emily zawsze jakoś zagaduje barmanów i dostajemy to, co chcemy. Wypiłyśmy pięć drinków i poszłyśmy potańczyć. W pewnym momencie Emily zniknęła mi z oczu. Zaczęłam się rozglądać i ją szukać. Kręciło mi się w głowie od alkoholu. Przeciskałam się przez tańczących ludzi. Nie wiedziałam gdzie idę, ale szłam przed siebie, aż wpadłam na jakiegoś chłopaka. Zachwiało mną, a on mnie przytrzymał. Zachciało mi się śmiać, sama nie wiem dlaczego, ale to chyba przez te drinki. Popatrzyłam na niego i powiedziałam
- Zniszczysz sobie włosy tym lakierem- roześmiałam się i odeszłam
____________________________________________________________________
Drugi jest :D
Krótki, wiem, ale lepszy taki, niż żaden prawda? :D
Następny pojawi się za niedługo, ponieważ mam wenę i plany co do następnych rozdziałów :D
Miłego czytania :DD
Melaa :)
" Cześć Livia :)
Masz ochotę na spotkanie?
Jeśli nie masz nic przeciwko, to wpadnę do Ciebie ;* "
Ucieszyłam się na widok sms'a i od razu wzięłam się za odpisanie:
" Hej Em :D
Wpadaj !
Siedzę sama, Zayn jest w pracy.
Zabierz jakieś piżamki i nocuj u mnie ;** "
Próbując wysłać wiadomość do przyjaciółki nieźle się namęczyłam, ponieważ mój telefon nie należy do najnowszych, swoje lata ma i się często zacina, ale gdy w końcu udało mi się ją wysłać, nie czekałam długo na odpowiedź:
" Świetny pomysł :D
Za pół godziny jestem u Ciebie :)
Wezmę jeszcze jakieś ciuchy. Pobawimy się w pokaz mody tak, jak za dawnych czasów. Co Ty na to? :D "
" Hahaha :D
Jestem jak najbardziej za :) "
Uśmiechnęłam się do ekranu, blokując telefon i wracając na swoje wcześniejsze miejsce. Cieszyłam się, że ktoś ze mną będzie. To moja pierwsza noc w tym domu. Nie jestem przyzwyczajona do spędzania wieczorów w samotności. W domu dziecka zawsze ktoś był. Niekoniecznie w pokoju, ale w budynku. Przyznam się, że trochę się bałam być tu teraz sama, choć nie wiem czemu, ale się bałam.
Albo to pół godziny minęło tak szybko, albo Em była za wcześnie. Podeszłam od razu do drzwi i złapałam za klamkę.
- Emily!- krzyknęłam, rzucając się przyjaciółce na szyję.
- Olivia! Tęskniłam za Tobą- odpowiedziała, dalej mnie tuląc.
- Wejdź do środka, nie stójmy tak.- powiedziałam, po czym zamknęłam drzwi. Emily przyniosła ciastka i żelki.
Weszłyśmy do salonu, gdzie miałam przygotowane kilka filmów, które mogłybyśmy obejrzeć.
- Zostaw sobie rzeczy i chodź ze mną do kuchni, wyłożymy jedzenie na talerzyki- powiedziałam do przyjaciółki, która po moich słowach poszła za mną.
- Ale macie przytulną kuchnie- powiedziała, na co się uśmiechnęłam i dodałam:
- Nie należy ona do zbyt dużych, ale wolę taką, bo mniej sprzątana- powiedziałam po czym zaczęłyśmy się śmiać. Żadna z nas nie przepada za sprzątaniem, ale też nie jesteśmy bałaganiarzami. Jak jest brudno, to posprzątamy.
Wzięłyśmy talerzyki i szklanki z napojami i postawiłyśmy na ławie w salonie. Usiadłyśmy wygodnie na beżowej sofie. Emily wzięła płyty z filmami i zaczęłyśmy je przeglądać.
-Co oglądamy?- Zapytała Em
- Możemy nawet wszystko, jest dopiero 18, mamy na to całą noc- odpowiedziałam
- Co powiesz na "50 pierwszych randek" ?
- To samo miałam zaproponować
Włączyłyśmy film i zaczęłyśmy oglądać, zajadając się różnymi przekąskami.
Gdy film się skończył, postanowiłyśmy porozmawiać.
- I jak Ci się mieszka w nowym miejscu ?- zapytała Emily popijając sok pomarańczowy.
- Jeszcze się nie przyzwyczaiłam, bo nie miałam nawet kiedy, ale jak na razie jest okej. Na pewno lepiej, niż w domu dziecka.
- Nie wątpię.
- Mam zamiar poszukać jakąś pracę. Nie pozwolę na to, żeby Zayn sam nas utrzymywał.
- A chcesz coś konkretnego robić?
- Mi jest wszystko jedno. Chcę po prostu pomóc Zaynowi na tyle, ile będę mogła.
Rozmawiałyśmy na różne tematy, gdy nagle Emily się zerwała na równe nogi.
- Mam pomysł !
- Jaki?- zapytałam, bo nie rozumiałam o co jej chodzi.
- Najlepszy !
- No to wiem, ale co to za pomysł?
- Słuchaj, niedaleko stąd jest organizowana fajna impreza. Tylko to nie jest taka zwykła impreza w klubie. To coś w stylu festynu, coś jak fiesta w Hiszpanii. Może się wybierzemy? Będzie karaoke, różne inne zabawy. Alkohol!!!
- No nie wiem, bo...
- No proszę Cię! Mamy okazję. Zayna nie ma, nie będzie wiedział, gdzie jesteśmy. No Livia! Zgódź się! Jak Ci się nie spodoba, to wrócimy. Obiecuje.
- W sumie, to niezły pomysł.- odpowiedziałam, a Emily z wrażenia skoczyła ma mnie całując mnie i dziękując.
- Chodźmy się jakoś przyszykować !- powiedziała Em
- No ja za bardzo nie mam w co- powiedziałam smutnym głosem
- Mam pomysł
- Jaki znowu pomysł?
- Przecież wzięłam ciuchy na pokaz mody. Może tam coś wybierzemy
- Ty to jesteś genialna.- powiedziałam i pocałowałam ją w prawy policzek. Od razu wzięłyśmy torbę Emily i zaczęłyśmy szukać jakiś ładnych ciuchów.
- Olivia! Już mam coś dla Ciebie!- powiedziała Em, trzymając jakieś ciuchy w ręce.
- Co takiego?- zapytałam zaciekawiona.
- TADA!- Emily trzymała w ręce krótką, obcisłą, czerwoną spódniczkę i czarną bluzkę.
- Kurde, Em, to jest śliczne!- opowiedziałam patrząc na rzeczy, które Em mi przygotowała.
- No wiem, wskakuj w to i idziemy się zabawić!- podała mi ciuchy i poszłam do łazienki się przebrać. Ubrałam się, poprawiłam i wyszłam do salonu zobaczyć jak idzie Emily.
- I jak, może być?- zapytałam
- Boże Olivia! Wyglądasz rewelacyjnie! Ubierz jeszcze te buty- podała mi śliczne, czarne szpilki.
- I jak?- zapytałam
- Teraz Ty wyglądasz lepiej ode mnie- powiedziała, a ja się lekko zawstydziłam.
- Nie przesadzaj. Ty w tej sukience też wyglądasz czadowo.
- No ale nie tak jak Ty, skarbie. Musimy jeszcze zrobić coś z włosami, jakiś makijaż i jesteśmy gotowe. Usiadłam na krześle, na którym Emily kazała mi usiąść. Zaczęła mnie malować. Gdy skończyła, wzięła się za czesanie. Kiedy przeglądnęłam się w lusterku, nie mogłam uwierzyć, że ja to ja! Jeszcze nigdy tak nie wyglądałam.
- Nie mogę się na Ciebie napatrzeć!- Powiedziała mi Emily a ja zaczęłam się śmiać.
- Później będziesz mnie podziwiać, teraz bierz się za siebie- powiedziałam i Em zabrała się za siebie. Po 25 minutach byłyśmy gotowe do wyjścia.
- Kurde, tak dziwnie się czuję. jakbym szła na pokaz mody- powiedziałam
- Co Ty mówisz. Idziemy się pobawić! Mamy wyglądać rewelacyjnie, tak?
- No tak- odpowiedziałam, an co dziewczyna się uśmiechnęła i zadzwoniła po taksówkę. Nie czekałyśmy długo na transport. Wsiadłyśmy, podałyśmy adres i ruszyłyśmy na świetną zabawę. Gdy wyszłyśmy z taksówki, na miejscu było już dużo ludzi. Pierwsze co zrobiłyśmy, to poszłyśmy na kilka drinków. Nie byłyśmy pełnoletnie, ale Emily zawsze jakoś zagaduje barmanów i dostajemy to, co chcemy. Wypiłyśmy pięć drinków i poszłyśmy potańczyć. W pewnym momencie Emily zniknęła mi z oczu. Zaczęłam się rozglądać i ją szukać. Kręciło mi się w głowie od alkoholu. Przeciskałam się przez tańczących ludzi. Nie wiedziałam gdzie idę, ale szłam przed siebie, aż wpadłam na jakiegoś chłopaka. Zachwiało mną, a on mnie przytrzymał. Zachciało mi się śmiać, sama nie wiem dlaczego, ale to chyba przez te drinki. Popatrzyłam na niego i powiedziałam
- Zniszczysz sobie włosy tym lakierem- roześmiałam się i odeszłam
** Harry **
Nie podobała mi się ta cała impreza. Wolę iść do klubu i tam dobrze się bawić. Nie mogłem nigdzie znaleźć Tom'a. Obiecał mi, że za pół godziny stąd wyjdziemy, a minęło już 45 minut i nigdzie go nie ma. Stałem w miejscu i próbowałem znaleźć przyjaciela, kiedy poczułem jak ktoś we mnie wpada. Odwróciłem się i odruchowo złapałem tą drobną dziewczynę. Nasze oczy się spotkały. "Cholera!" - pomyślałem. Dziewczyna przypominała anioła. Śliczne włosy, idealna figura, piękne oczy. Patrzyliśmy na siebie chwilę, dopóki się nie zaczęła śmiać. Nie miałem pojęcia o co jej chodzi.
- Zniszczysz sobie włosy tym lakierem- roześmiała się i zniknęła w tłumie. Patrzyłem jak odchodzi. Stałem w bezruchu przez chwilę.
- Możemy wyjść- powiedział Tom, który mnie znalazł.
- Zniszczysz sobie włosy tym lakierem- roześmiała się i zniknęła w tłumie. Patrzyłem jak odchodzi. Stałem w bezruchu przez chwilę.
- Możemy wyjść- powiedział Tom, który mnie znalazł.
- Nie, ja zostaje- odpowiedziałem i zacząłem szukać mojej zguby. Udałem się do baru- nie było jej tam. Podszedłem nawet pod samą scenę- tam też nic. Nigdzie jej nie było. Jak by się rozpłynęła. Już się powoli poddawałem, gdy nagle zobaczyłem ją w tłumie ludzi z jakąś inną towarzyszką. Było widać, że są pod wpływem alkoholu, bo chwiały się na boki. Podszedłem do niej, pociągnąłem ją za rękę i powiedziałem:
- Jesteś piękna
- Jesteś piękna
- A Ty jesteś frajerem- i odeszła. Tak po prostu.
- Za kogo ona się ma?- zapytałem Tom'a. Nie rozumiałem jej zachowania. Chciałem ją tylko poznać. Jest bardzo piękna, nie spocznę, póki jej nie poznam. Poprosiłem Tom'a, żeby pomógł mi ją znaleźć. Musiałem się czegoś o niej dowiedzieć. Postanowiliśmy się rozdzielić. Byłem już wszędzie, nawet w miejscu dla palących- nic, nie było jej tam. Jak ona to robi, że najpierw jest, później znika na dobre? Zobaczyłem Tom'a i od razu poszedłem w jego stronę.
- Znalazłeś ją?- zapytałem
- Znalazłeś ją?- zapytałem
- Kolorową panienkę? Nie. Jej przyjaciółki też nie widzę. Przecież Cię olała.
- Udaje trudną do zdobycia, ale tak nie jest. To histeryczka, która chce się zabawić. Pomożesz mi ją znaleźć?
- Już ją znalazłem- odpowiedział Tom po niecałej minucie.
- Gdzie?- serce zaczęło mi szybciej bić
- Tam
- A dokładnie?
- A dokładnie?
- Tam, na scenie- pokazał palcem na dwie dziewczyny tańczące na scenie. Nie wiem, czy można to było nazwać tańcem, raczej chciały utrzymać równowagę. Stały daleko od nas, więc znów zaczęliśmy się przepychać przez ludzi, aby dotrzeć na miejsce. Z daleka zauważyłem, jak jakiś nawalony facet dotyka ją po nogach,a ona próbuje się bronić. Przyspieszyłem tempo i gdy byłem już przy nim...
____________________________________________________________________
Drugi jest :D
Krótki, wiem, ale lepszy taki, niż żaden prawda? :D
Następny pojawi się za niedługo, ponieważ mam wenę i plany co do następnych rozdziałów :D
Miłego czytania :DD
Melaa :)
wtorek, 11 lutego 2014
Rozdział 1
- Zayn !- krzyknęłam, gdy tylko ujrzałam mojego brata. Od razu pobiegłam w jego stronę.
- Olivia!- przytulił mnie bardzo mocno.- Spakowana?- zapytał uśmiechając się.
- Już od wczoraj- pocałowałam chłopaka w policzek i pociągnęłam do mojego pokoju. Zabraliśmy wszystkie moje rzeczy i Zayn udał się do dyrektorki domu dziecka, a ja poszłam się pożegnać ze znajomymi.
- Lucy- zapukałam i weszłam do pokoju jednej z najlepszych tutaj koleżanek.
- Livia, tylko nie mów, że już Cię stąd zabierają- wstała i mnie przytuliła.
- Tak, Zayn właśnie po mnie przyjechał. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w końcu zamieszkam z nim w domu po naszych rodzicach.
- Wyobrażam sobie jak się cieszysz- powiedziała i zobaczyłam, że płacze
- Lucy, co jest ? Nie płacz!- powiedziałam i znowu ją przytuliłam.
- Cieszę się, że choć Tobie się udało. Będziesz mnie czasami odwiedzać?
No pewnie, że tak ! Tobie też się uda, jesteś kochana osobą- powiedziałam. Przytulałyśmy się tak, gdy nagle weszli moi znajomi. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, gdy do pokoju wszedł mój brat wraz z dyrektorką.
- Olivio, możesz jechać z Zaynem- po tych słowach rozpłakałam się. Ze szczęścia oczywiście. Czuję, że moje życie się zmieni, że w końcu się jakoś ułoży. Pożegnałam się z każdym i udaliśmy się do wyjścia. Ciężko było mi zostawić to wszystko, ponieważ przywiązałam się z tym miejscem, z tymi wszystkimi ludźmi. Gdy staliśmy przed taksówką, popatrzyłam ostatni raz na ten wielki budynek i powiedziałam" Żegnaj", po czym wsiadłam zamykając za sobą drzwi. Zayn zapakował moje bagaże i usiadł obok mnie. Złapał mnie za rękę i się uśmiechnął. Zrobiłam to samo. Chłopak podał nazwę ulicy i kierowca ruszył.
- Teraz będzie tylko lepiej- wypowiadając te słowa, Zayn ścisnął moją dłoń. Oby było lepiej, musi być.
Gdy tak jechaliśmy myślałam nad tym, jak będzie wyglądało nasze życie. Zayn już od ponad roku nie mieszka w domu dziecka, ponieważ jest pełnoletni i na tym etapie życia, trzeba żyć na własną rękę. Chciał mnie od razu ze sobą zabrać, ale to nie jest takie proste. Trzeba długo czekać zanim zostanie się opiekunem prawnym danej osoby, ale Zayn był wytrwały. Walczył o mnie. Pewnego razu jedna rodzina chciała mnie zaadoptować. Zayn wpadł w taki szał, że płakał i błagał każdego, żeby nie pozwalali im mnie zaadoptować. Teraz jesteśmy razem i nikt nas nie rozłączy.
Zayn pracuje w klubie jako ochroniarz, więc często nie będzie go wieczorami, ale plus jest taki, że nie pracuje codziennie, tylko co dwa, trzy dni, chyba, że ktoś potrzebuje się zamienić. Opowiadał mi często o bójkach jakie dochodzą pomiędzy klubowiczami. O tym, jak sobie z nimi radzą i ogólnie o pracy. Trochę się martwię o brata, bo nigdy nie wiadomo kto wchodzi do klubu. Z moich przemyśleń wyrwał mnie Zayn.
- Jesteśmy na miejscu.
Gdy zobaczyłam nasz dom, to od razu zachciało mi się płakać. Zaczęłam sobie co nieco przypominać, choć bardzo słabo. Wyszliśmy z taksówki, zapłaciliśmy i podeszliśmy do furtki. Duży dom z ogromnym ogródkiem aż się prosił, żeby do niego wejść. Zayn przekręcił kluczyk w drzwiach i otworzył drzwi, zapraszając mnie do środka. Nie mogłam uwierzyć jak tu jest ślicznie. Nawet nie ściągnęłam butów, tylko od razu poszłam zwiedzać dom, w sumie to sobie go przypominać. W salonie było dużo zdjęć i roślin. Kuchnia była wielka, połączona wraz z jadalnią. Łazienka na dole była także duża.
- Wow, Zayn !
- Jak zobaczysz swój pokój, to wtedy powiesz wielkie WOW- złapał moją rękę i zaczął iść po schodach na górę. Stanęliśmy przed drzwiami jakiegoś pokoju. Domyśliłam się, że był moim pokojem.
- Wejdź do środka- jak kazał, tak zrobiłam. Gdy otworzyłam drzwi, myślałam, że śnię. Pokój był pięknie urządzony, dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam, albo jeszcze lepiej. Był w jasnych kolorach. Wielkie łóżko i niedaleko niego toaletka. Zobaczyłam jeszcze dwie pary drzwi.
- Zayn, a co to są za drzwi?- zapytałam
- Zobacz- uśmiechną się i podszedł do jednych a ja za nim. Otworzyłam pierwsze i była to garderoba. Byłam wniebowzięta ! Zawsze marzyłam o garderobie, ale nigdy nie pomyślałbym, że będę ją miała i to taką dużą. Wyszłam z niej i zostały mi jeszcze jedne tajemnicze drzwi. Złapałam za klamkę i ujrzałam przed sobą łazienkę. Śliczną fioletową łazienkę. Była cudowna. Od razu skoczyłam Zaynowi na szyję.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
- Ale nie masz za co dziękować- odpowiedział i zakręcił mną.
- Jak to nie mam za co ! A to wszystko co dla mnie zrobiłeś?
- Jesteś moją jedyną, kochaną siostrą. Czego się dla Ciebie nie zrobi?
- Ale skąd wiedziałeś, że akurat taki wystrój mi się spodoba?
- No właśnie nie wiedziałem, ale wynająłem ekipę, która się tym zajęła i widzę, że im się udało.
- Ale ile to musiało kosztować!
- Pieniądze nie graja roli. Chcę, żebyś czuła się tutaj jak w prawdziwym domu- przytuliłam go i dałam całusa w policzek.
- Pokarz mi swój pokój- powiedziałam, na co Zayn się uśmiechnął i zaprowadził mnie do niego. Był piękny, w ciemniejszych kolorach, ale pasował do niego. Mroczny, jak on sam.
- Chcesz zobaczyć pokój naszych rodziców?
- Oczywiście.
Weszliśmy do pokoju, który był w stanie takim, jaki go zostawili. Nie pamiętam jak on wyglądał, ale nie był remontowany. Łzy napłynęły mi do oczu, jak wzięłam do ręki album ze zdjęciami. Byli tam tacy szczęśliwi. Ja z Zaynem również.
- Jak skończysz, to idź do swojego pokoju, za chwilę przyniosę Ci rzeczy i się rozpakujesz. Później pojedziemy coś zjeść na miasto i do sklepu, kupisz sobie potrzebne rzeczy- powiedział i wyszedł z pokoju. Ja po chwili zrobiłam to samo, zamykając delikatnie drzwi. Weszłam do swojego, gdy Zayn kończył wnosić moje rzeczy.
- No, szybko mała, bo głodny jestem
- Daj mi godzinę- powiedziałam, na co Zayn kiwną głową i zszedł na dół.
Otworzyłam drzwi do garderoby i stwierdziłam, że nie mam tylu rzeczy, żeby zapełnić ją choćby do połowy. Wypakowałam wszystko co miałam, co zajęło mi troszkę ponad godzinę. Nie miałam dużo rzeczy, bo co mógłby mi zapewnić dom dziecka, skoro nie jestem tam sama. Schowałam walizki i zeszłam na dół do Zayna. Oglądał telewizje.
- Jedziemy?
- O Ty już?
- No tak
- Okej, tylko wezmę portfel.
Wyszliśmy i chłopak zadzwonił po taksówkę.
- Dlaczego taksówką. Nie możemy Twoim samochodem?
- No nie bardzo
- Czemu?
- Bo jest w naprawie.
- Aaa, okej.
Nie czekaliśmy długo na taksówkę. Wsiedliśmy do środka i pojechaliśmy do centrum miasta. Weszliśmy do restauracji i usiedliśmy przy stoliku.
- Na co masz ochotę?
- Zayn, nie wiem, nie znam się na tym, nie chodzę po restauracjach. Zamów coś dobrego- chłopak się uśmiechnął i zamówił numerek 10.
Po zjedzonym objedzie wyszliśmy i udaliśmy się do dużej galerii.
- Wybierz sobie jakieś ciuchy i inne pierdoły
- Zayn, ale ja nie mam pieniędzy.
- Ale ja mam, no już, wybieraj.
- Zayn, kurde! Ale to są Twoje ciężko zarobione pieniądze. Nie będę ich wydawała. I tak już sporo na mnie wydałeś, na mój pokój na przykład.
- Jakbym nie chciał, to bym nie zabierał Cię tutaj, tak? A teraz właź do tego sklepu i kup sobie coś.- weszłam, jak kazał. Powybierałam sobie kilka ciuchów i podeszliśmy do kasy. Zayn zapłacił.
- Do jakiego teraz sklepu idziemy?
- Zayn! Czy Ty zgłupiałeś? Wracamy do domu. Już nic nie potrzebuje!
- Ale ja chcę Ci coś jeszcze kupić.
- Ale ja już mówiłam, że to są Twoje pieniądze, Ty na nie pracowałeś i Ty je będziesz wydawał.
- Ale ja jestem teraz Twoim opiekunem prawnym i moim obowiązkiem jest dbać o Ciebie, Tak? Więc nie gadaj głupot, tylko szukaj czegoś fajnego.
- Zayn, ale...
- Idź!
Weszłam do TopShop'u i zakochałam się. Były tu same piękne ciuchy, nie mogłam się napatrzeć. Powybierałam kilka i Zayn też mi coś wybrał i o dziwo podobały mi się te rzeczy. Zapłaciliśmy i wyszliśmy ze sklepu.
- Teraz nic mi więcej nie potrzeba- uśmiechnęłam się obładowana zakupami.
- Na pewno?
- Tak, Zayn. Innym razem tez coś kupię, nie wykupię dzisiaj wszystkiego- powiedziałam śmieją się.
- A nie potrzebujesz wejść do drogerii?
- A no fajnie by było- powiedziałam i udałam się za bratem. Wzięłam różne kosmetyki i inne pierdoły, następnie stanęliśmy w kolejce do zapłaty.
- Zayn, ja Ci naprawdę strasznie dziękuję.
- Nie musisz.
- Ale chcę- uśmiechnął się i ja zrobiłam to samo. Zapłaciliśmy i wyszliśmy ze sklepu.
- Co powiesz na lody? Tylko nie odmawiaj, bo będę smutny- zrobił smutną minę, a ja się zaśmiałam
- No dobrze.
__________________________________________________________________
Mamy pierwszy rozdział!
Wiem, że krótki, ale jest :)
Następny będzie dłuższy ;DD
Podoba się?
Komentujcie, bo komentarze motywują do następnych rozdziałów ;D
Melaa xx.
- Olivia!- przytulił mnie bardzo mocno.- Spakowana?- zapytał uśmiechając się.
- Już od wczoraj- pocałowałam chłopaka w policzek i pociągnęłam do mojego pokoju. Zabraliśmy wszystkie moje rzeczy i Zayn udał się do dyrektorki domu dziecka, a ja poszłam się pożegnać ze znajomymi.
- Lucy- zapukałam i weszłam do pokoju jednej z najlepszych tutaj koleżanek.
- Livia, tylko nie mów, że już Cię stąd zabierają- wstała i mnie przytuliła.
- Tak, Zayn właśnie po mnie przyjechał. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w końcu zamieszkam z nim w domu po naszych rodzicach.
- Wyobrażam sobie jak się cieszysz- powiedziała i zobaczyłam, że płacze
- Lucy, co jest ? Nie płacz!- powiedziałam i znowu ją przytuliłam.
- Cieszę się, że choć Tobie się udało. Będziesz mnie czasami odwiedzać?
No pewnie, że tak ! Tobie też się uda, jesteś kochana osobą- powiedziałam. Przytulałyśmy się tak, gdy nagle weszli moi znajomi. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, gdy do pokoju wszedł mój brat wraz z dyrektorką.
- Olivio, możesz jechać z Zaynem- po tych słowach rozpłakałam się. Ze szczęścia oczywiście. Czuję, że moje życie się zmieni, że w końcu się jakoś ułoży. Pożegnałam się z każdym i udaliśmy się do wyjścia. Ciężko było mi zostawić to wszystko, ponieważ przywiązałam się z tym miejscem, z tymi wszystkimi ludźmi. Gdy staliśmy przed taksówką, popatrzyłam ostatni raz na ten wielki budynek i powiedziałam" Żegnaj", po czym wsiadłam zamykając za sobą drzwi. Zayn zapakował moje bagaże i usiadł obok mnie. Złapał mnie za rękę i się uśmiechnął. Zrobiłam to samo. Chłopak podał nazwę ulicy i kierowca ruszył.
- Teraz będzie tylko lepiej- wypowiadając te słowa, Zayn ścisnął moją dłoń. Oby było lepiej, musi być.
Gdy tak jechaliśmy myślałam nad tym, jak będzie wyglądało nasze życie. Zayn już od ponad roku nie mieszka w domu dziecka, ponieważ jest pełnoletni i na tym etapie życia, trzeba żyć na własną rękę. Chciał mnie od razu ze sobą zabrać, ale to nie jest takie proste. Trzeba długo czekać zanim zostanie się opiekunem prawnym danej osoby, ale Zayn był wytrwały. Walczył o mnie. Pewnego razu jedna rodzina chciała mnie zaadoptować. Zayn wpadł w taki szał, że płakał i błagał każdego, żeby nie pozwalali im mnie zaadoptować. Teraz jesteśmy razem i nikt nas nie rozłączy.
Zayn pracuje w klubie jako ochroniarz, więc często nie będzie go wieczorami, ale plus jest taki, że nie pracuje codziennie, tylko co dwa, trzy dni, chyba, że ktoś potrzebuje się zamienić. Opowiadał mi często o bójkach jakie dochodzą pomiędzy klubowiczami. O tym, jak sobie z nimi radzą i ogólnie o pracy. Trochę się martwię o brata, bo nigdy nie wiadomo kto wchodzi do klubu. Z moich przemyśleń wyrwał mnie Zayn.
- Jesteśmy na miejscu.
Gdy zobaczyłam nasz dom, to od razu zachciało mi się płakać. Zaczęłam sobie co nieco przypominać, choć bardzo słabo. Wyszliśmy z taksówki, zapłaciliśmy i podeszliśmy do furtki. Duży dom z ogromnym ogródkiem aż się prosił, żeby do niego wejść. Zayn przekręcił kluczyk w drzwiach i otworzył drzwi, zapraszając mnie do środka. Nie mogłam uwierzyć jak tu jest ślicznie. Nawet nie ściągnęłam butów, tylko od razu poszłam zwiedzać dom, w sumie to sobie go przypominać. W salonie było dużo zdjęć i roślin. Kuchnia była wielka, połączona wraz z jadalnią. Łazienka na dole była także duża.
- Wow, Zayn !
- Jak zobaczysz swój pokój, to wtedy powiesz wielkie WOW- złapał moją rękę i zaczął iść po schodach na górę. Stanęliśmy przed drzwiami jakiegoś pokoju. Domyśliłam się, że był moim pokojem.
- Wejdź do środka- jak kazał, tak zrobiłam. Gdy otworzyłam drzwi, myślałam, że śnię. Pokój był pięknie urządzony, dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam, albo jeszcze lepiej. Był w jasnych kolorach. Wielkie łóżko i niedaleko niego toaletka. Zobaczyłam jeszcze dwie pary drzwi.
- Zayn, a co to są za drzwi?- zapytałam
- Zobacz- uśmiechną się i podszedł do jednych a ja za nim. Otworzyłam pierwsze i była to garderoba. Byłam wniebowzięta ! Zawsze marzyłam o garderobie, ale nigdy nie pomyślałbym, że będę ją miała i to taką dużą. Wyszłam z niej i zostały mi jeszcze jedne tajemnicze drzwi. Złapałam za klamkę i ujrzałam przed sobą łazienkę. Śliczną fioletową łazienkę. Była cudowna. Od razu skoczyłam Zaynowi na szyję.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
- Ale nie masz za co dziękować- odpowiedział i zakręcił mną.
- Jak to nie mam za co ! A to wszystko co dla mnie zrobiłeś?
- Jesteś moją jedyną, kochaną siostrą. Czego się dla Ciebie nie zrobi?
- Ale skąd wiedziałeś, że akurat taki wystrój mi się spodoba?
- No właśnie nie wiedziałem, ale wynająłem ekipę, która się tym zajęła i widzę, że im się udało.
- Ale ile to musiało kosztować!
- Pieniądze nie graja roli. Chcę, żebyś czuła się tutaj jak w prawdziwym domu- przytuliłam go i dałam całusa w policzek.
- Pokarz mi swój pokój- powiedziałam, na co Zayn się uśmiechnął i zaprowadził mnie do niego. Był piękny, w ciemniejszych kolorach, ale pasował do niego. Mroczny, jak on sam.
- Chcesz zobaczyć pokój naszych rodziców?
- Oczywiście.
Weszliśmy do pokoju, który był w stanie takim, jaki go zostawili. Nie pamiętam jak on wyglądał, ale nie był remontowany. Łzy napłynęły mi do oczu, jak wzięłam do ręki album ze zdjęciami. Byli tam tacy szczęśliwi. Ja z Zaynem również.
- Jak skończysz, to idź do swojego pokoju, za chwilę przyniosę Ci rzeczy i się rozpakujesz. Później pojedziemy coś zjeść na miasto i do sklepu, kupisz sobie potrzebne rzeczy- powiedział i wyszedł z pokoju. Ja po chwili zrobiłam to samo, zamykając delikatnie drzwi. Weszłam do swojego, gdy Zayn kończył wnosić moje rzeczy.
- No, szybko mała, bo głodny jestem
- Daj mi godzinę- powiedziałam, na co Zayn kiwną głową i zszedł na dół.
Otworzyłam drzwi do garderoby i stwierdziłam, że nie mam tylu rzeczy, żeby zapełnić ją choćby do połowy. Wypakowałam wszystko co miałam, co zajęło mi troszkę ponad godzinę. Nie miałam dużo rzeczy, bo co mógłby mi zapewnić dom dziecka, skoro nie jestem tam sama. Schowałam walizki i zeszłam na dół do Zayna. Oglądał telewizje.
- Jedziemy?
- O Ty już?
- No tak
- Okej, tylko wezmę portfel.
Wyszliśmy i chłopak zadzwonił po taksówkę.
- Dlaczego taksówką. Nie możemy Twoim samochodem?
- No nie bardzo
- Czemu?
- Bo jest w naprawie.
- Aaa, okej.
Nie czekaliśmy długo na taksówkę. Wsiedliśmy do środka i pojechaliśmy do centrum miasta. Weszliśmy do restauracji i usiedliśmy przy stoliku.
- Na co masz ochotę?
- Zayn, nie wiem, nie znam się na tym, nie chodzę po restauracjach. Zamów coś dobrego- chłopak się uśmiechnął i zamówił numerek 10.
Po zjedzonym objedzie wyszliśmy i udaliśmy się do dużej galerii.
- Wybierz sobie jakieś ciuchy i inne pierdoły
- Zayn, ale ja nie mam pieniędzy.
- Ale ja mam, no już, wybieraj.
- Zayn, kurde! Ale to są Twoje ciężko zarobione pieniądze. Nie będę ich wydawała. I tak już sporo na mnie wydałeś, na mój pokój na przykład.
- Jakbym nie chciał, to bym nie zabierał Cię tutaj, tak? A teraz właź do tego sklepu i kup sobie coś.- weszłam, jak kazał. Powybierałam sobie kilka ciuchów i podeszliśmy do kasy. Zayn zapłacił.
- Do jakiego teraz sklepu idziemy?
- Zayn! Czy Ty zgłupiałeś? Wracamy do domu. Już nic nie potrzebuje!
- Ale ja chcę Ci coś jeszcze kupić.
- Ale ja już mówiłam, że to są Twoje pieniądze, Ty na nie pracowałeś i Ty je będziesz wydawał.
- Ale ja jestem teraz Twoim opiekunem prawnym i moim obowiązkiem jest dbać o Ciebie, Tak? Więc nie gadaj głupot, tylko szukaj czegoś fajnego.
- Zayn, ale...
- Idź!
Weszłam do TopShop'u i zakochałam się. Były tu same piękne ciuchy, nie mogłam się napatrzeć. Powybierałam kilka i Zayn też mi coś wybrał i o dziwo podobały mi się te rzeczy. Zapłaciliśmy i wyszliśmy ze sklepu.
- Teraz nic mi więcej nie potrzeba- uśmiechnęłam się obładowana zakupami.
- Na pewno?
- Tak, Zayn. Innym razem tez coś kupię, nie wykupię dzisiaj wszystkiego- powiedziałam śmieją się.
- A nie potrzebujesz wejść do drogerii?
- A no fajnie by było- powiedziałam i udałam się za bratem. Wzięłam różne kosmetyki i inne pierdoły, następnie stanęliśmy w kolejce do zapłaty.
- Zayn, ja Ci naprawdę strasznie dziękuję.
- Nie musisz.
- Ale chcę- uśmiechnął się i ja zrobiłam to samo. Zapłaciliśmy i wyszliśmy ze sklepu.
- Co powiesz na lody? Tylko nie odmawiaj, bo będę smutny- zrobił smutną minę, a ja się zaśmiałam
- No dobrze.
__________________________________________________________________
Mamy pierwszy rozdział!
Wiem, że krótki, ale jest :)
Następny będzie dłuższy ;DD
Podoba się?
Komentujcie, bo komentarze motywują do następnych rozdziałów ;D
Melaa xx.
sobota, 8 lutego 2014
Główni bohaterowie
Olivia Williams
(Lucy Hale)
(Lucy Hale)
Harry Styles
(Harry Styles)
(Harry Styles)
Zayn Williams
(Zayn Malik)
(Zayn Malik)
Emily Carter
(Cailin Russo)
Prolog
Zawsze się zastanawiałam, jak to jest mieć rodzinę. Mamę, tatę, rodzeństwo, z którymi byłabym szczęśliwa. Właśnie... zawsze się zastanawiałam...
Od trzeciego roku życia wraz z moim starszym bratem, Zaynem mieszkamy w domu dziecka, bo nasi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej. Praktycznie ich nie pamiętam. Zawsze, gdy o nich myślę mam przed oczami obraz mamy w długich, ciemnych włosach, niebieskich oczach i pięknym uśmiechem. Tatę zapamiętałam podobnie, lecz nie co dokładnie. Wysoki mężczyzna, dobrze zbudowany o dość ciemnej karnacji, ciemnych oczach, krótko ściętych włosach i ten jego uśmiech...
A może ja tak na prawdę ich nie pamiętam? Może obraz w mojej głowie odzwierciedla jedną z fotografii, na której są bardzo szczęśliwi? Mogłoby to być prawdopodobne, ponieważ miałam zaledwie trzy lata jak od nas odeszli. Zawsze, gdy jestem smutna, to Zayn mnie przytula i mówi, że rodzice nie chcieliby mnie widzieć w takim stanie. A co do Zayna- jest dla mnie najbliższą osobą, przyjacielem, rodzicem, po prostu wszystkim co mam. Jesteśmy bardzo zżyci. Mam jeszcze jedną bliską mi osobę- Emily. Znamy się od zawsze. Nasi rodzice się przyjaźnili i mieli lecieć z nimi, tym samym samolotem, który się rozbił, lecz Em się rozchorowała. Teraz mogą zapewnić jej dom, miłość, prawdziwą rodzinę. Cieszę się, że mam kogoś, na kogo mogę zawsze liczyć...
Od trzeciego roku życia wraz z moim starszym bratem, Zaynem mieszkamy w domu dziecka, bo nasi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej. Praktycznie ich nie pamiętam. Zawsze, gdy o nich myślę mam przed oczami obraz mamy w długich, ciemnych włosach, niebieskich oczach i pięknym uśmiechem. Tatę zapamiętałam podobnie, lecz nie co dokładnie. Wysoki mężczyzna, dobrze zbudowany o dość ciemnej karnacji, ciemnych oczach, krótko ściętych włosach i ten jego uśmiech...
A może ja tak na prawdę ich nie pamiętam? Może obraz w mojej głowie odzwierciedla jedną z fotografii, na której są bardzo szczęśliwi? Mogłoby to być prawdopodobne, ponieważ miałam zaledwie trzy lata jak od nas odeszli. Zawsze, gdy jestem smutna, to Zayn mnie przytula i mówi, że rodzice nie chcieliby mnie widzieć w takim stanie. A co do Zayna- jest dla mnie najbliższą osobą, przyjacielem, rodzicem, po prostu wszystkim co mam. Jesteśmy bardzo zżyci. Mam jeszcze jedną bliską mi osobę- Emily. Znamy się od zawsze. Nasi rodzice się przyjaźnili i mieli lecieć z nimi, tym samym samolotem, który się rozbił, lecz Em się rozchorowała. Teraz mogą zapewnić jej dom, miłość, prawdziwą rodzinę. Cieszę się, że mam kogoś, na kogo mogę zawsze liczyć...
Witajcie :)
Heej :D
Nazywam się Marlena i mam 17 lat. Moje pierwsze opowiadanie znajdziecie tutaj. Będę pisała dość inaczej niż poprzednio. "Dangerous Angel", to fanfiction, w którym Harry Styles nie jest sławny, jest zwykłym człowiekiem. One Direction w nim nie istnieje, nic nie będzie związane z tym zespołem. Będę się starała dodawać rozdziały w miarę możliwości szybko :D . Jeśli chcecie być informowani o nowym rozdziale, to podajcie mi swoje twittery w komentarzach :) Podpisywać się będę Melaa ;)
Mój twitter : https://twitter.com/1_D_Love_U
Nazywam się Marlena i mam 17 lat. Moje pierwsze opowiadanie znajdziecie tutaj. Będę pisała dość inaczej niż poprzednio. "Dangerous Angel", to fanfiction, w którym Harry Styles nie jest sławny, jest zwykłym człowiekiem. One Direction w nim nie istnieje, nic nie będzie związane z tym zespołem. Będę się starała dodawać rozdziały w miarę możliwości szybko :D . Jeśli chcecie być informowani o nowym rozdziale, to podajcie mi swoje twittery w komentarzach :) Podpisywać się będę Melaa ;)
Mój twitter : https://twitter.com/1_D_Love_U
Subskrybuj:
Posty (Atom)


